Tanie rowery

You are here: / /

Minął rok

Minął rok sex anonse

Parę dni temu widziałem gdzieś w telewizji jakiś fragment rozmowy z Jackiem Zielińskim, apropos jego przejścia do Kielc. Gdzieś tam w obiektyw kamery zajrzała na sekundę, na okoliczność tego wywiadu twarz Pawła Janasa (opalony jakiś taki był bardzo mocno). Nie widziałem go w TV od Mundialu i związanej z nim zawieruchy. Właściwie chyba ostatni raz pojawił się publicznie w TV, kiedy “przekazywał” kadrę Beenhakkerowi. To “spotkanie” przywołało mi w pamięci traumatyczne przeżycia z czerwca 2006 i uświadomiło, że minął już rok.

Z ciekawości zerknąłem na skład w jakim wyszliśmy na najbardziej dramatyczne spotkanie (oczywiście dla nas) tamtego Mundialu, czyli na Niemców. A więc 14 czerwca reprezentowali nas: Boruc – Baszczyński, Bosacki, Bąk, Żewłakow – Jeleń, Radomski, Sobolewski, Krzynówek – Smolarek, Żurawski.

Hm… to jak to jest? Zmienia się ta kadra czy się nie zmienia? Przecież z tamtego składu jedynie Bosacki jest definitywnie poza kadrą no i może jeszcze Baszczyński. Reszta zawodników, jest częściej lub rzadziej powoływana. W ostatnim spotkaniu z Armenią grało aż 7 tych samych piłkarzy co przeciwko Niemcom, a byli to Boruc, Bąk, Żewłakow, Sobolewski, Krzynówek, Smolarek i Żurawski.

Oczywiście nie mówie, że to źle. Nie jest też tak, że nic się nie zmienia, bo jednak pojawili się Błaszczykowski, Garguła, Matusiak, Golański czy Bronowicki. Ale jednak trzon kadry ciągle stanowią zawodnicy, którzy zawiedli wraz z Janasem w Dojczland. Nie ma innych? Być może. Tym bardziej zejdźmy na ziemię przed spotkaniami z Portugalią i Serbią. Grajmy o zwycięstwo, ale znajmy swoje miejsce w szyku, o którym w bolesny sposób przypomniano nam ostatnio za Kaukazem.

Śmieszna jest też sprawa z Rasiakiem. Pamiętam, jak przychodził Holender i na forach mówiło się, że Janas odchodzi to i Rasiaka zabraknie. A tu proszę – Leo też stawia na Grzegorza! Czyżby Beenhakker podobnie jak Janas nie znał się na piłce? Czy jednak w Rasiaku jest coś co powoduje, że kolejni trenerzy kadry (w tym światły przecież piłkarsko i oblatany w światowym futbolu Holender) wysyłają mu powołania. A przy tym wszystkim paradoksalne pozostaje, że Greg ciągle nie trafił do bramki rywali w meczu o punkty.

Previous article
Leomenoza
Next article
Ten tu, ów tam
About the author