Tanie rowery

Matusiak w Palermo, Saganowski w Southampton

Matusiak w Palermo, Saganowski w Southampton

A więc serial “M jak Matusiak i jego Menadżer-Ojciec” zakończył się w Palermo. Myślę, że to bardzo dobry klub dla naszego napastnika. Wiadomo – liga włoska i do tego drużyna z górnych rejonów tabeli. Z drugiej strony klub bez większych sukcesów i tradycji. Bez jakiś mega gwiazd w składzie, które samą swoją obecnością wskazałby Matusiakowi miejsce na ławce rezerwowych. Mam nadziej, że Rado wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie, a jeśli tak się stanie to kto wie? Może Palermo nie jest jeszcze docelowym klubem w jego karierze?

O ile Matusiak jest na fali wznoszącej o tyle Saganowski pikuje lotem koszącym w dół od czasu pożegnania z Portugalią. I tutaj też wspomnę o tym jak podły i zmienny potrafi być piłkarski los. Ciągle zadziwia mnie historia Frankowskiego, który w ciągu niecałego roku z narodowego łowcy bramek i hiszpańskiego (co prawda drugoligowego) goleadora zamienił się piłkarskie dno i sto metrów mułu. Wspominałem także o Szymkowiaku, którego upadek zaczął się właściwie od Mundialu, a który kilka miesięcy wcześniej był przymierzany do Juventusu.

Z Saganowskim los obszedł się trochę lepiej, bo mimo, że od siedzenia na ławce w Troyes przegniły mu na pewno dolne kończyny to, cały czas jakoś funkcjonuje jako piłkarz. Co prawda Benfica, Porto czy Boavista nie pyta już o Marka, jak jeszcze niedawno, ale wypożyczenie do Southampton to najlepsze co mogło się mu przytrafić. Klub bądź, co bądź z tradycjami no i z aspiracjami. Do tego dwóch rodaków, z których jeden jest najlepszym snajperem i na pewno nie da byłemu(?) koledze z reprezentacji zginąć. Sagan będzie miał szansę pokazać , że we Francji nie grał rzeczywiście tylko dlatego, że trener był mendą, i jeśli mu się uda, to ma szansę, prawdopodobnie ostatni raz w karierze załapać się na falę wznoszącą.

Previous article
Zawieszą czy nie zawieszą
Next article
Debiut Sagana i ważniejsze sprawy
About the author